Bank zamiast skarpety

Powiedzenie „trzymać pieniądze w skarpecie” nie wzięło się znikąd. Dawniej wycieczki do banku i korzystanie z usług które oferuje, należało do rzadkości. Ludzie nie mieli zaufania do tej instytucji, a używanie karty płatniczej kojarzyło się ze snobstwem. Sam fakt, że mielibyśmy powierzyć swoje wieloletnie oszczędności, budził w nas grozę, która przyczyniła się do powstania miejskich legend. Czuliśmy się niepewnie, bo oto ktoś zupełnie obcy używa naszych pieniędzy, inwestuje je, tracą one wymiar rzeczywisty, a staja się jedynie cyferkami na wydruku bankomatowym.

Na szczęście, czasy ty odeszły w niepamięć. Dziś, dla odmiany, trudno sobie wyobrazić, że w szufladzie lub pod poduszką trzymamy wypchaną skarpetę z wartościowym rulonikiem w środku. Współcześnie, bank kojarzy nam się z bezpiecznym oszczędzaniem. Duża w tym zasługa systemów gwarancyjnych, który chronią nasze konta oszczędnościowe w razie kłopotów finansowych placówki bankowej lub plajty. Ponadto, nie musimy już obawiać się złodzieja, który splądruje nam dom zabierając po drodze całą walutę. I choć pożar nadal jest i pozostanie katastrofą, mamy świadomość, że nie musimy już ratować „zaskórniaków” tylko raczej pomyślimy o ratowaniu swojego życia.

Wielu Polaków swoje pierwsze konto oszczędnościowe zakłada jeszcze przed osiągnięciem pełnoletniości, dzięki czemu młodzież uczy się odpowiedzialności za swoje finanse. Starsi ludzie coraz częściej zamiast wizyty listonosza z emeryturą, wolą sami wybrać się do banku, by podjąć pieniądze. To dla nich znak, że idą z duchem czasu, a tym samym czują się młodsi i nowocześni.
Niewątpliwie, powoli zapominamy o czasach, w których skarpety nie służyły wyłącznie do ochrony stopy. Z korzyścią dla naszych pieniędzy.